Na poczatku mialam obawy przed zrobieniem zupy z surowych grzybów, wogóle, przed jedzeniem surowych grzybow, ze wzgledu chociazby na to, ze ściana komórkowa grzybów składa się z chityny która jest ciężko strawna dla organizmu człowieka.
Obowiałam się tak, aż w Rzymie jakiś włoch zamówił dla mnie sałatke z surowymi pieczarkami. Było to dobre pare lat temu, ale przynajmniej dowiedzialam sie, że włosi tak jedza i nic im sie nie dzieje.
Mnóstwo rawitarian spożywa grzyby na surowo.
Co więcej, surowe grzyby zawierają wit. B, liczne wartościowe białka, minerały i inne związki których nie znajdziemy w innym pożywieniu. Gotowanie ich, smażenie czy grilowanie niszczy i degeneruje te składniki.
Jednakże, grzyby muszą pochodzić ze sprawdzonych upraw, najlepiej ekologicznych.
Są jednak głosy przeciwko. Grzyby mogą zawierać niewielkie ilości toksyn powodujących lekkie zatrucie pokarmowe. Gdy je gotujemy toxyny te również ulegają rozkładowi.
Ja jednak myśle, że zatruć to się teraz można wszystkim i raz na czas jem sobie taką zupkę, jeszcze nie zdażyło mi się czuć po niej źle. I myśle, że nie zdaży.
Składniki:
- 50 g boczniaków
- 3 cm plasterek bakłażana (ok. 70g)
- 2 namoczone figi
- 100 ml mleka migdałowego
- 70 ml mleka kokosowego
- 1/2 szkl. Wody
- 1,5 łyżki posiekanych liści bazylii
- 1/2 łyżeczki suchego oregano
- płaska łyżeczka curry
- pieprz
- sól
Mixujemy, dekorujemy liściem bazylii i słonecznikiem.


0 komentarze:
Prześlij komentarz